Aktualności
Druga porażka z rzędu i ponowny brak ostatniego dotknięcia.
Wyjazd do Radzionkowa przyniósł niestety drugą z rzędu porażkę. Mimo że nasz zespół miał okazje, by dwukrotnie wyjść na prowadzenie, z Radzionkowa nie przywozimy nawet punktu.
Wietrzny pojedynek i ponowny brak skuteczności
Cztery pory roku w ciągu 90 minut – tak można podsumować wczorajszy mecz zielono-czarnych i to nie tylko z powodu aury pogodowej która tego dnia była niesamowicie zmienna. Spotkanie miało być momentem przełomowym, który zapoczątkuje serię zwycięstw. Zdawaliśmy sobie jednak sprawę, że nie będzie to łatwe zadanie, zwłaszcza że gospodarze prezentują wysoką formę na własnym stadionie.
Mecz rozpoczął się punktualnie o godzinie 17:00 i to nasz zespół od pierwszych minut stwarzał groźniejsze sytuacje. Ofensywni zawodnicy – Jakub Kuczera, Paweł Mandrysz oraz Nikodem Juraszczyk – sprawiali sporo problemów defensywie gospodarzy, jednak brakowało skuteczności pod bramką.
Zimny prysznic przyszedł w 35. minucie. Po walce w środku pola piłkę przejął Miłosz Ćwielong, który zagrał do Michała Szromka. Ten uderzył po dłuższym słupku – nasz bramkarz Bartosz Plewka zdołał odbić piłkę, ale ta niefortunnie prześlizgnęła się pod jego ręką i wpadła do siatki. Po raz kolejny w tym sezonie to my musieliśmy gonić wynik.

Na szczęście już w 41. minucie świetną akcję zainicjował Jakub Kuczera, który odzyskał piłkę w środku pola i zagrał do Pawła Mandrysza. Ten wypatrzył wbiegającego Nikodema Juraszczyka, który po idealnym podaniu znalazł się sam na sam z bramkarzem i uderzeniem po krótkim słupku wyrównał wynik meczu. Obie drużyny schodziły na przerwę przy stanie 1:1.
Słońce nad Radzionkowem świeciło dla gospodarzy
Drugą połowę rozpoczęliśmy bardzo dobrze. Paweł Mandrysz wypuścił na czystą pozycję Jakuba Kuczerę, który znalazł się w sytuacji sam na sam. Niestety, zamiast podwyższyć wynik, trafił prosto w bramkarza gospodarzy. To mogła być kluczowa akcja spotkania – nasz zespół mógł objąć prowadzenie i kontrolować dalszy przebieg meczu. Świetna interwencja Stambuły dodała jednak gospodarzom pewności siebie.

W 61. minucie Michał Szromek odwdzięczył się Ćwielongowi i podał mu piłkę na 20. metrze. Doświadczony zawodnik uderzył z dystansu, zaskakując naszego bramkarza, który nie zdążył z interwencją.
Zaledwie dwie minuty później nadszedł kolejny cios. Po stałym fragmencie gry Kacper Zalewski, pozostawiony bez krycia, obrócił się z piłką w polu karnym i z bliska zdobył trzecią bramkę dla gospodarzy.
Demony nieskuteczności
Niestety, wynik ten sprawia, że czołówka tabeli zaczyna nam uciekać. Po raz kolejny możemy mówić o nieskuteczności – gdybyśmy lepiej wykorzystali sytuacje, wynik mógłby być zupełnie inny. Co gorsza, wszystkie trzy bramki padły po naszych stratach lub braku zdecydowanego doskoku do przeciwnika.

Pełne obroty
Jedynym pozytywem pozostaje fakt, że wchodzimy w najbardziej intensywny okres sezonu. W kwietniu czeka nas minimum pięć spotkań – a jeśli wygramy z Górnikiem Radlin w Pucharze Polski, liczba ta może wzrosnąć. Kluczowe będą zatem nie tylko treningi, ale również odpowiednia regeneracja i rozsądna rotacja składem. Wierzymy, że każdy zawodnik da z siebie 110%, by zielono-czarni jak najszybciej wrócili na zwycięską ścieżkę.
Najbliższa okazja już w środę – zagramy u siebie z Polonią Łaziska Górne już o 17:30. Widzimy się na Gliwickiej!
Najbliższy mecz
Ostatni mecz
Competition table provided by Superscore
Popularne
Festiwal niewykorzystanych sytuacji w pełnym deszczu
Środowe derby są czymś niewątpliwie długo wyczekiwanym zarówno w Rybniku jak i Wodzisławiu. Świadczą o tym nie tylko atmosfera, ale też wykupienie wszystkich dostępnych biletów kilka dni przed meczem.
Zielono-czarni rozpoczęli sezon derbowym zwycięstwem i trzema punktami. Mamy więc zakładane dwa w jednym!
Błędy w obronie i brak skuteczności zmorą ROWu.. Gwarek ciągle niepokonany w bezpośrednich starciach