Aktualności
Cenny punkt z Rozwojem i nieprzerwana passa
Pierwsza połowa jak partia piłkarskich szachów
W sobotni wieczór do Rybnika przyjechała drużyna Rozwoju Katowice, która liczyła na przerwanie naszej zwycięskiej serii i odskoczenie nam w tabeli na siedem punktów. My jednak przystępowaliśmy do tego meczu jako zespół w znakomitej formie, z serią wygranych spotkań na koncie i to my, przynajmniej na papierze, byliśmy faworytem tego starcia.
Pierwsza połowa nie przyniosła jednak wielkich emocji. Obie drużyny grały ostrożnie, jakby rozgrywały partię piłkarskich szachów, sprawdzając nawzajem swoje możliwości. Pierwszą groźną sytuację stworzyli goście, którzy przedarli się pod nasze pole karne, ale Bartosz Plewka pewnie złapał piłkę.
Na prawej stronie dobre zawody rozgrywał solenizant Jakub Wróbel, ale mimo jego zaangażowania, brakowało nam tzw. „ostatniego podania”. Około 35. minuty świetną okazję miał Paweł Mandrysz, który uderzył sprzed pola karnego — jednak bramkarz Rozwoju popisał się fantastyczną interwencją.

Najgroźniejsza akcja katowiczan miała miejsce tuż przed przerwą. Goście rozegrali składną akcję w naszym polu karnym, pierwszy strzał odbił Plewka, ale piłka spadła pod nogi napastnika. Kiedy wydawało się, że piłka wpadnie do siatki, na linii bramkowej kapitalnie interweniował Oskar Skrzyniarz, ratując nas przed stratą gola. Do szatni zeszliśmy więc przy bezbramkowym remisie.
Druga połowa i dwie szanse na przełamanie
Po przerwie to goście z Katowic sprawiali wrażenie bardziej zdeterminowanych. W 52. minucie, po rzucie rożnym, do piłki wyskoczył Rogowski i mocnym strzałem głową pokonał Bartosza Plewkę, który do tego momentu był jednym z bohaterów spotkania.

Na szczęście nasz zespół szybko odpowiedział. Już kilka minut później w pole karne wpadł Nikodem Juraszczyk i oddał groźny strzał, który jednak obronił bramkarz Rozwoju.
Naciskaliśmy coraz mocniej i w 57. minucie dopięliśmy swego. Bramkarz gości popełnił fatalny błąd przy próbie wybicia piłki, a Jakub Kuczera dopadł do futbolówki i precyzyjnym strzałem wyrównał wynik na 1:1 strzelając już 11 bramkę od powrotu do Rybnika w przerwie zimowej.
W kolejnych minutach show należało do Bartosza Plewki, który zanotował co najmniej trzy świetne interwencje, utrzymując nas przy życiu. My także mieliśmy swoje szanse — Jan Janik trafił w poprzeczkę po rzucie rożnym, a w końcówce meczu Mateusz Cywka stanął oko w oko z bramkarzem. Niestety, jego strzał był zbyt lekki i został obroniony.

Wynik już się nie zmienił, ale jedno jest pewne, to był mecz godny czołówki tabeli
Sytuacja w tabeli i nadchodzące wyzwania
Po tym remisie przeskoczyliśmy Dramę Zbrosławice i zajmujemy obecnie piąte miejsce w tabeli (Drama ma jeden mecz zaległy). Jesteśmy najwyżej notowaną drużyną spośród ekip, które w zeszłym sezonie grały w naszej grupie.
Przed nami jednak prawdziwy maraton. Gramy co trzy dni, a już we wtorek czeka nas starcie z rezerwami LKS Goczałkowice-Zdrój w ramach rozgrywek Poltent Pucharu Polski na szczeblu wojewódzkim. W sobotę zaś wyjeżdżamy do lidera — Sparty Katowice, która w ostatnim meczu rozbiła rezerwy Piasta aż 5:1 i jasno pokazuje, że celuje w awans.
To będą trudne dni, dlatego jeszcze mocniej niż zwykle potrzebujemy waszego wsparcia!
Najbliższy mecz
Ostatni mecz
Competition table provided by Superscore
Popularne
Festiwal niewykorzystanych sytuacji w pełnym deszczu
Środowe derby są czymś niewątpliwie długo wyczekiwanym zarówno w Rybniku jak i Wodzisławiu. Świadczą o tym nie tylko atmosfera, ale też wykupienie wszystkich dostępnych biletów kilka dni przed meczem.
Zielono-czarni rozpoczęli sezon derbowym zwycięstwem i trzema punktami. Mamy więc zakładane dwa w jednym!
Błędy w obronie i brak skuteczności zmorą ROWu.. Gwarek ciągle niepokonany w bezpośrednich starciach