Aktualności
Walka do końca, ale znów zabrakło skuteczności
W sobotnie popołudnie drużyna ROW-u Rybnik powróciła na stadion przy ulicy Gliwickiej. Niestety wynik nie był satysfakcjonujący dla kibiców, którzy licznie zjawili się na trybunach, ale na pewno nie mogli narzekać na poziom gry. Obie drużyny zaprezentowały widowisko na wysokim tempie, w którym losy meczu rozstrzygnęły się dopiero w samej końcówce.
Wysokie tempo i brak skuteczności w pierwszej połowie
ROW wszedł w mecz pewny siebie, podbudowany poprzednim spotkaniem, w którym Jakub Kuczera ustrzelił hat-tricka. Już w pierwszych minutach Kamil Spratek podał do Nikodema Juraszczyka, który po kontakcie z obrońcą upadł w polu karnym. Sędzia nie tylko nie odgwizdał rzutu karnego, ale ukarał naszego zawodnika żółtą kartką za "nurkowanie".
Kolejne minuty przyniosły następne okazje – Spratek oddał groźny strzał zza pola karnego, a Kuczera minimalnie chybił, trafiając w słupek. Goście również mieli swoje szanse. Po dobrym uderzeniu lewą nogą piłka nieznacznie minęła bramkę Bartosza Plewki, a Oskar Skrzyniarz przestrzelił nad poprzeczką.
Najbliżej zdobycia gola był Paweł Mandrysz, który dostrzegł źle ustawionego bramkarza rywali i oddał płaski, mierzony strzał. Pechowo piłka ponownie odbiła się od słupka. Tuż przed przerwą Drama Zbrosławice przeprowadziła groźnie kontratak, ale ich napastnicy nie potrafili wykorzystać okazji.
"Niewykorzystane okazje lubią się mścić"
Druga połowa zaczęła się podobnie – szybkie tempo, okazje po obu stronach i dużo walki. Juraszczyk oraz Mandrysz ponownie mieli swoje szanse, ale bramkarz gości nie dawał się zaskoczyć. Również Spratek bliski był otwarcia wyniku, lecz jego strzał został zablokowany.
Z czasem to Drama zaczęła przejmować inicjatywę, zwłaszcza na prawej flance. Do 80. minuty wynik wciąż pozostawał bezbramkowy, ale potem goście pokazali skuteczność, której zabrakło naszej drużynie. W 81. minucie Grzegorz Ochwat dopadł do odbitej piłki przed polem karnym ROW-u i precyzyjnym strzałem w lewy dolny róg pokonał Plewkę.
Dziesięć minut później ROW stracił drugą bramkę. Po stracie piłki Rafał Kuliński uderzył idealnie strącając "pajęczynę" w prawym rogu bramki, ustalając wynik meczu.
Wnioski po meczu
Po spotkaniu obaj trenerzy podzielili się swoimi spostrzeżeniami:
Piotr Mandrysz (ROW 1964 Rybnik):
"Obie drużyny zagrały bardzo dobry mecz, ale niestety to goście okazali się skuteczniejsi. Szkoda naszych sytuacji z pierwszej połowy i tych po przerwie, zwłaszcza strzałów Kamila Spratka. Spotkanie stało na poziomie wyższym niż IV-ligowy. Trzeba też pamiętać, że to dopiero nasz trzeci mecz i drugi na trawie – jeszcze oswajamy się z boiskiem."
Dariusz Dwojak (Drama Zbrosławice):
"Wygraliśmy, ale to nie było łatwe zwycięstwo. ROW to już inna drużyna niż jesienią, dużo lepiej zorganizowana. Myślę, że mecz był do pierwszej bramki, a w końcówce dopisało nam szczęście. Wynik 1:0 byłby bardziej sprawiedliwy, ale taka jest piłka – kto strzela, ten wygrywa."
Smutne jest to, że ROW miał kilka doskonałych okazji na otwarcie wyniku, ale zabrakło skuteczności. To problem, z którym trener Mandrysz i jego sztab muszą się zmierzyć. Trzeba jednak pamiętać, że nasz zespół jest dwa mecze do tyłu w rozgrywkach ligowych. Teraz wchodzimy na pełne obroty!
Już za tydzień zmierzymy się z Ruchem Radzionków. Liczymy na trzy punkty i stopniowy wzrost formy naszego zespołu!
fot. Piotr Kostiuk/Oliwia Janota/Jacek Hiltawski
Najbliższy mecz
Ostatni mecz
Competition table provided by Superscore
Popularne
Festiwal niewykorzystanych sytuacji w pełnym deszczu
Środowe derby są czymś niewątpliwie długo wyczekiwanym zarówno w Rybniku jak i Wodzisławiu. Świadczą o tym nie tylko atmosfera, ale też wykupienie wszystkich dostępnych biletów kilka dni przed meczem.
Zielono-czarni rozpoczęli sezon derbowym zwycięstwem i trzema punktami. Mamy więc zakładane dwa w jednym!
Błędy w obronie i brak skuteczności zmorą ROWu.. Gwarek ciągle niepokonany w bezpośrednich starciach